Pięcioro dzieci…. i co?

Udostępnij post

Pięcioro dzieci…. to dużo? Kiedyś taka liczba nie robiła specjalnego wrażenia. A dziś… rodzi podziw? Przerażenie? Współczucie? Niepokój?

Jestem w piątej ciąży! 🙂

Reakcje wokół

Jakie reakcje mnie otaczają? Bardzo cieszy mnie ogromna radość moich dzieci. Nawet najstarsza Marysia, która wie przecież, że kolejne dziecko to kolejne obowiązki i zobowiązania, jest przeszczęśliwa i nie może się doczekać narodzin siostrzyczki (bo wszystko wskazuje na to, że będzie to Stefcia, zwana już przez nas Fifi). To mnie bardzo cieszy…. nasze dzieci chcą, żeby ich było więcej! Niesamowite 🙂

Przyjaciele i rodzina dają nam odczuć, że się cieszą i czekają na naszą Fifi. To też tak bardzo miłe dla mnie!

A znajomi – w większości reagują bardzo entuzjastycznie, czasem z głośno wyrażanym podziwem, pewnie niekiedy maskującym jakiś niepokój, czy lęk, co rozumiem.

Pięcioro dzieci – a ja?

A ja? Co ze mną? Mam tyle uczuć, przeżyć, myśli…. Z jednej strony bardzo się cieszę i mam mocne przekonanie, że to moje najbardziej sensowne i wartościowe zaangażowanie życiowe. Że żadne moje projekty i akcje nie mają takiego wpływu na świat, jak kolejne dziecko, któremu daję życie i które uczę wrażliwości na innych ludzi.

Z drugiej strony jest we mnie sporo niepokoju. Po raz pierwszy boję się porodu. Do tej pory miałam poczucie własnej siły i sprawczości, czułam ekscytację i ciekawość i z radością czekałam na to cudowne doświadczenie kobiecej siły i mistycznie owocnego trudu. Teraz boję się bólu i nieprzewidywalności. Boję się słabości i niemocy, bezradności, utraty kontroli. Trudno mi się zgodzić na moją słabość i niemoc….

Boję się też wysiłku związanego z codziennym trudem rodzicielskim – nocy ciągle przerywanych, zmęczenia intensywnością życia, wielością potrzeb dzieci, na które chcę odpowiadać, liczbą spraw do załatwienia… momentami czuję zniechęcenie, kiedy myślę o kolejnym człowieku, którego będę uczyła korzystać z nocnika, który będzie mi wysypywał mąkę z szafki i przy każdym posiłku rozrzucał brokuły i okruszki po podłodze. A ja tak lubię mieć czystą podłogę 🙂

Boję się odpowiedzialności za rozwój emocjonalny i intelektualny wszystkich moich dzieci (troszkę o mim podjeściu pisałam na przykład tu). Czy dam radę troszczyć się o nie, gdy będzie ich więcej? (przecież i teraz tak mi daleko do ideału). Boję się też o nasze… finanse! Buty i kurtki na zimę, stroje do tańca, wakacje, samochód… jak to wszystko będzie?

Sens

Jaki więc to wszystko ma w moim życiu sens? Nie boję się tych uczuć. One są. Pokazują co jest dla mnie ważne. Pokazują jak żyję. Daję sobie prawo do niepokoju – i nawet do tego, żeby o nim napisać publicznie. Bo to część mojego człowieczeństwa.

Ale najważniejsze w tym wszystkim jest dla mnie to, że to nowe życie jest absolutnym cudem! Że w moim ciele powstał owoc miłości mojej i mojego męża. Że ten maleńki Człowiek ma już 38 centymetrów, widzi, słyszy i czuje. Że wiem, że nic nie daje mi w życiu większego szczęścia, niż widok, zapach, dotyk maleńkiego dziecka, a potem towarzyszenie mu w kolejnych etapach rozwoju – patrzenie na jego radość, kreatywność, na relacje między dziećmi…

Wzrusza mnie przeglądanie maleńkich ubranek i wzrusza mnie radość naszej pierworodnej Marysi stawiającej pierwsze kroki w wymarzonym liceum.

I co jest w życiu ważniejsze? Gdzie lepiej wykorzystam swój potencjał?

Cieszę się więc bardzo na tę nową przygodę, na tę nową relację, na ten nowy dar dla mnie i dla naszej rodziny. Wierzę, że dam radę, że razem damy radę. I cieszę się pytaniami dzieci: “kiedy w końcu urodzi się Fifi?” Jeszcze 11 tygodni 🙂

Co poza dziećmi

Ale czy dzieci są moim całym światem? Zdecydowanie nie :)) wciąż staramy się troszczyć z Tomkiem o naszą więź i ciągle uczyć się siebie nawzajem. Moje doświadczenie fizycznego osłabienia w ciąży ma tu duży potencjał – naprawdę potrzebuję pomocy w różnych sprawach, które zazwyczaj ogarniałam sama. I to jest dobre doświadczenie zarówno dla mnie jak i dla całej naszej rodziny.

A poza tym – jest świat poza naszą rodziną! Małymi krokami, pomału, ale systematycznie rozwijam moje kochane projekty związane z relacjami i komunikacją. PYTAKI śmigają w dobrych rękach wydawcy, a ja cieszę się już pierwszymi krokami mojego nowego dziecka – GRY WSTĘPNEJ wspierającej relacje par. No i ekscytuję się sklepem, który niedawno stworzyliśmy ze wspólnikami – www.akcjarelacja.pl – zapraszam zarówno po PYTAKI jak i po GRĘ WSTĘPNĄ! :))

Tak więc sobie żyję… z mieszanką radości i niepokoju, nadziei i szczęścia… i wierzę, że to właśnie o to chodzi w moim życiu! 🙂

W każdym razie… trzymajcie za nas kciuki! 🙂

 

 

 

12 komentarze do “Pięcioro dzieci…. i co?”

  1. Gratulacje. Też staramy się o piąte dziecko. A w sercu marzę o szóstce lub siódemce. Też mam wrażenie że piąta ciąża to jakiś przełom we mnie ale pragnę znów ujrzeć nowe zycie. Dzielna jesteś trzymaj się

    1. Och, to też życzę wszystkiego dobrego! Rzeczywiście jakiś nowy poziom życia rodzinnego się nam chyba objawia 🥰🥰🥰

  2. U nas jest już sześcioro 😊 3 dziewczyny i 3 chłopaków. 4 już w szkole/przedszkolu😉
    W 6 ciąży stres był jak sobie poradzimy w nowej sytuacji ale teraz najmłodszy ma 5 miesięcy i jest najpogodniejszym bobasem jakiego widzieliśmy 😊
    Rodziłam w czasie lockdown’u więc bez wsparcia męża, a mimo wszystko to był najlepszy poród ze wszystkich🤩

    1. No właśnie…. większy trud z tym powitaniem Nowego Człowieka w tych czasach….. A radość….. czy mi się wydaje, czy z każdym kolejnym dzieckiem większa…..?

  3. Olu, Pan Bóg jest wierny więc Was nie zostawi, ale będzie się troszczył i da to wszystko, co Wam będzie akurat potrzebne. Wierzę w to mocno!

  4. Co do tego, to nie mamy wątpliwości! 😊😊 pomyślałam jednak, ze podzielę się złożonością moich przeżyć teraz….. bo ciąża to ciąża- hormony i uczucia szaleją i może ktoś się ucieszy, ze nie jest sam że swoją radosno-niepokojową mieszanką 💕💕

  5. Olu i Tomku bardzo Wam gratulujemy! Pięknie Olu napisałaś o odczuciach w tym błogosławionym stanie. Są to tak naturalnie pojawiające się pytania tylko często nie wypowiadane. Brawo za odwagę i otwartość. Jesteście wspaniali! Nie ma nic bardziej cennego od nowego życia! Niech Pan Wam błogosławi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *